niedziela, 23 kwietnia 2017

Rozdział 47 Państwo Yall i państwo Lynch

Obudziły mnie promienie słoneczne i odwróciłam się na drugi bok, ale natrafiłam na przeszkodę jaką był mój mąż.
- Mm...-mruknęłam
- Dzień dobry skarbie- wyszeptał i objął mnie.
- Jestem głodna, masz coś do jedzenie?- szepnęłam
Justin wybuchł śmiechem, a ja ułożyłam się na jego torsie.
- Rozumiem, że teraz codziennie przez 8 miesięcy tym pytaniem będziesz mnie budzić?- rechotał się
- Co poradzę na to, że jestem głodna?- zachichotałam zakrywając usta kołdrą.
- Wyspaliście się?- zapytał i odkrył mnie kładąc głowę na moim brzuchu.
- Jeszcze cię raczej nie słyszy...
- Ale ja słyszę jak jego serduszko bije...tak delikatnie- mamrotał, a ja położyłam mu rękę na głowie bawiąc się włosami.
- Hej...Może mnie słyszysz...Serio jesteś głodne?
Puk, puk
Drzwi się uchyliły i stanęła w nich babcia.
- Dzień dobry dzieciaki
- Dzień dobry
- Myślałam, że jeszcze śpicie i przyszłam wam powiedzieć, że nasze prawnuczki już siedzą na śniadaniu- zawiadomiła nas
- Co? Jak to?- Justin się poderwał
- Która jest godzina?
- Po 8
- I oni tak szybko wstali?- dopytał się Just.
- No tak, ale nie chciałam wam przeszkadzać, bo uroczo razem wyglądacie- rozczuliła się moja babcia.

Dzieci świetnie się dogadywały z pradziadkami, a głównie siedzieliśmy u dziadków w kuchni i przeglądaliśmy album ze zdjęciami.
Ostatnie zdjęcie w albumie było nasze ze ślubu.
 Znalezione obrazy dla zapytania logan lerman i selena gomez
Z podpisem ,,Nasza wnuczka ze świeżym mężem''.
Justin spojrzał na mnie.
- A teraz jestem już nieświeży?- zapytał, a ja zaczęłam się rechotać.
- Oj Justiś- przejechałam mu po włosach.
- Chrisiu podaj mi ten słoik- poprosiła babcia, a Chris szybko pobiegł i zaczął ściągać z szafki słoik. Justin natychmiast podbiegł, żeby mały sobie krzywdy nie zrobił i pomógł mu go zanieść.
- O dziękuje chłopcy- ucieszyła się babcia.

No i koniec weekendu u dziadków, dzisiaj już wyjeżdżamy. Ale po drodze zajedziemy jeszcze do dziadków Justina.
Jego dziadkowie jak nas zobaczyli od razu wpadli w zachwyt, ale byli w dużym szoku.
- Justinuś- babcia zaczęła go ściskać.
- Cześć babciu
- Wnusiu nie widzieliśmy cię od...4 lat- mówił dziadek.
- Racja, wiedzieliśmy się na ślubie- dodał
- No my byliśmy w waszym wieku jak braliśmy ślub. Ale wtedy to uważano nas już za opóźnionych.
- Co ty Lucy wspominasz- dodał dziadek
- Dobra dość o nas. Alexandra, prawda? Dobrze pamiętam?- zapytała babcia patrząc na mnie opierającą się o samochód. Podeszłam do nich i się przywitałam.
- Po prostu Alex- uśmiechnęłam się, a Justin objął mnie ramieniem.
- Dziecko ty jesteś w ciąży- ucieszyła się, a ja spojrzałam wymieniając spojrzenia z Justem.
- Co ci babciu do głowy przyszło?- parsknął śmiechem mój mąż.
- Ja wiem co mi przyszło Justin- zmroziła go wzrokiem i spojrzała na mnie już z łagodnością - Mnie nie oszukacie, widzę to po twoich oczach kochanie- mówiła uśmiechnięta.
Zarumieniłam się i pokiwałam głową.
- Tak, jestem
- No! Gratuluję! Który miesiąc?
- Początek drugiego- odpowiedziałam.
- A, gdzie wasza Madie? Wie już o rodzeństwie?
- Oczywiście, pójdę po nich- powiedział Just, a dziadkowie spojrzeli na siebie zdezorientowani.
- Madie ma już 6 lat i dwóch braci bliźniaków, którzy mają 3 latka- sprostowałam, a Justin wypuścił ich z samochodu.
Dzieci wybiegły i stanęły koło mnie chowając się, zwłaszcza chłopcy.
- Chłopaki przedstawcie się swoim pradziadkom- poprosiłam. Ale nie chcieli, bo się za bardzo wstydzili.
- Chłopcy! Co mama powiedziała?- upomniał ich Justin karcąc wzrokiem.
- Nie krzycz na nich, są jeszcze mali- uśmiechnęła się babcia i kucnęła do nich.
- To jest Cody ten młodszy- wskazałam na drobniejszego synka, który wychylił się do babci.
- A to Christopher ten starszy- pokazałam na większego synka.
- Miło mi
Chwilę jeszcze posiedzieliśmy z dziadkami Justina i wyruszyliśmy w drogę powrotną.



- Alexi- usłyszałam szept i podniosłam powieki. Obraz był trochę zamazany, ale odczytałam z niego twarz mojego męża.
- Co jest?
- Jesteśmy w domu- zawiadomił mnie. Zajął się walizkami dziećmi, a ja wyszłam powoli z samochodu.
Kręciło mi się trochę w głowie, więc oparłam się o samochód.
- Alexi? Co się dzieje? Źle się czujesz?- zmartwił się
- Trochę, ale zaraz przejdzie
- No nie wiem kochanie. Może usiądź w samochodzie, co?- zaproponował cały zafrasowany.
- Okej niech ci będzie- usiadłam i po paru minutach już przeszło. Justin i tak zaprowadził mnie mocno trzymając do domu. A tam poprowadził prosto do sypialni kładąc na łóżku. Sam za to poszedł ogarnąć walizki i dzieci.
A ja leżałam i patrzyłam w sufit myśląc o tym wszystkim. Wahałam się czy powiedzieć rodzicom o naszym maluszku czy jeszcze poczekać. Bo skoro dziadkowie, dzieci i znajomi wiedzą to trochę nie ładnie tak, że nasi rodzice jeszcze nie wiedzą.
- Alexi!- wydarł się Justin na cały dom, a ja od razu gwałtownie usiadłam przez co zakręciło mi się w głowie.
Mój mąż natychmiast pojawił się w sypialni z telefonem w ręku. A jego wyraz twarzy niczego nie pokazywał.
- Co się stało, Justin?- zaniepokoiłam się
- Dostałem właśnie sms' a od taty, że przyjeżdżają na tydzień do nas razem z Maxine- mówił przerażony. Justin kochał swoich rodziców i ja też ich kochałam jako moich teściów, i moją szwagierkę, ale co my im powiemy? Jak to wszystko ogarnąć?
- Kiedy?- zapytałam patrząc na męża.
- W sobotę w południe będą- odpowiedział i usiadł obok mnie.
- Spokojnie, może i lepiej. W niedzielę zaprosimy wszystkich na obiad do nas i powiemy, że jestem w ciąży- wyszeptałam i położyłam głowę na jego ramieniu, a on oparł swoją głowę o moją.
- Nie za wcześnie ?
- Nie, bo to będzie tak z szósty tydzień, więc czemu im nie powiedzieć? Zresztą dziadkowie wiedzą, dzieci wiedzą, nawet nasi znajomi wiedzą, a rodzice? Oni powinni dowiedzieć się jako drudzy, a nie na końcu- wyjaśniłam
- Masz rację kochanie. To co ty czy ja dzwonię do rodziców?
- Ja, bo to w końcu moi, chociaż...myślisz, że mama domyśli się po moim głosie?- spanikowałam trzymając telefon.
- Haha! Oj Alexi, Alexi. Dzwoń do taty- śmiał się Just.
Wzięłam swoją komórkę i zadzwoniłam do taty. Oczywiście się zgodził od razu, więc zostało tylko zrobić zakupy i posprzątać cały dom.
- Justin zebranie rodzinne za pięć minut w kuchni- rozkazałam i podniosłam się.
Poszłam do kuchni, a tam już dzieciaki wdrapywały się na krzesła, a Justin siedział naprzeciwko chłopaków i patrzył na nich groźnie, bo się przepychali na krzesłach.
- Chłopcy spokój, bo się, któryś zaraz spadnie- ostrzegł ich Justin. Oczywiście jak to powiedział to tak się stało. Cody zleciał z krzesła z krzykiem. Rozległ się wielki płacz Cody' ego i Justin wziął go na ręce.
- A nie mówiłem?- powiedział surowym tonem Justin. A Cody nadal płakał.
- Justin spokojnie, to tylko dzieci, przytul go- mówiłam łagodnie, a on tylko zaśmiał się kiwając głową i przytulił syna.
Usiadłam obok ukochanego i położyłam ręce na stole.
- Posłuchajcie kochani, w sobotę przyjadą do nas dziadkowie na cały tydzień. Macie być grzeczni i nam pomagać. Tata pojedzie jutro po zakupy i chłopcy jedziecie z tatą, a ty Madie pomożesz mi posprzątać cały dom i przygotować pokoje dla dziadków.
- Rodzice w gościnnym, a Maxine?- wtrącił Justin - Ona jest nastolatką to raczej nie będzie spać z rodzicami
- Myślę, że Maxine na tej rozkładanej kanapie u Madie- odpowiedziałam
- Ciocia u mnie?
- Tak, cieszysz się?
- Tak!- Madie aż podskoczyła na krześle.
- Okej to ustalone, jutro piątek i wielkie przygotowania. A teraz dzieciaki zapraszam myć zęby do łazienki- uśmiechnęłam i pokazałam na korytarz. Christopher i Madie zeskoczyli z krzeseł i poszli przez korytarz na górę po schodach, a Cody patrzył na mnie miłosiernie.
- Ty misiek też- pstryknęłam go w nos. Justin go postawił na ziemi i ten pobiegł za rodzeństwem.
- A ja?
- A ty idź ich pilnuj- cmoknęłam go w usta, a on wstał i poszedł śmiejąc się pod nosem.
Potem pomogłam umyć się Madie, a Just chłopcom. Kiedy usypiał chłopaków ja wzięłam prysznic. Przebrałam się w piżamę i stanęłam przed wielkim lustrem. Podniosłam koszulę i położyłam dłonie na swoim brzuchu. Wtedy usłyszałam pukanie do drzwi.
- Wejdź Justin- poprosiłam łagodnie.
- Co jest?
- Nic patrzę sobie
Zobaczył moje dłonie na brzuchu i przyłożył też swoje.
- Jak tam u naszego maluszka?- zamruczał opierając głowę o moje ramię.
- Dobrze- zaśmiałam się.

 Sobota...
Dzieciaki posprzątały swoje pokoje na błysk, Madie pomogła mi wypolerować cały dom, a Justin zrobił ogromne zakupy.
Przebrałam chłopaków i dałam ubrania Madie, a potem sama się ubrałam w to:
Podobny obraz
Podobny obrazWłosy umyłam, rozczesałam i puściłam wpinając sobie kwiatka z boku.
Weszłam do sypialni, żeby sprawdzić czy Justin już gotowy. Na szczęście dopinał ostatni guzik koszuli, a ja podeszłam do niego z uśmiechem.
- Daj- poprawiłam mu kołnierzyk, a ona zaśmiał się tylko.
- Dziękuje skarbie- mruknął

Minęło może pół godziny i do naszych uszu dobiegł dźwięk nadjeżdżającego samochodu.
Dzieciaki stanęły ładnie, a kiedy rodzice zadzwonili Justin poszedł otworzyć.
Moim oczom ukazali się moi teściowie, szwagierka i...jakiś nastolatek.
- Synu!- rozczuliła się mama i zaczęła ściskać Justina. Potem przyleciała do mnie.
- Cześć mamo- śmiałam się
- Zmieniliście się, a to nasi kochani wnukowie- cieszyła się. Justin witał się z tatą i młodszą siostrą oraz tym chłopakiem. A potem przylecieli do mnie.
- Siostra może przedstawisz nam swojego towarzysza- mruknął Justin i podszedł do mnie obejmując ramieniem.
- Ach tak...to jest Isaac, mój chłopak- wyjaśniła, a młodzieniec się ukłonił lekko.
- No witam szwagra- Justin podał mu dłoń.
- Cześć- bąknął trochę speszony.
Znalezione obrazy dla zapytania shane harper i bridgit mendler- Isaac to jest mój starszy brat Justin, to jego żona Alex, a to ich dzieci- pokazała na każdego z nas.
- Alexandra Yall Lynch, ale mów mi Alex, a to Madie, Christopher i Cody- przedstawiłam każdego.
- Cześć dzieciaki- uśmiechnął się do nich, ale chłopcy schowali się za mnie i Justa.
- Mają dopiero 3 latka, więc się boją- roześmiałam się. - Zapraszam do salonu
Wszyscy weszli, ale mama mnie zatrzymała.
- Alex kochanie przepraszamy, ale dowiedzieliśmy się wczoraj, że Maxine bierze ze sobą Isaac' a, mam jedną prośbę, żeby spali osobno, bo...
- Wiem mamo, po naszej wpadce wolicie chuchać na zimne, rozumiem to doskonale. To może tato będzie spał z Isaac' iem, a ty z Maxine?
- Okej- uśmiechnęła się i mnie przytuliła - Wiedziałam, że się dogadamy

Zjedliśmy wspólnie obiad i rozmawialiśmy o tym jak im się żyje w Paryżu oraz jak sobie radzimy z trójką dzieci.
Na szczęście dzieciaki były cicho, a nikt się nie zorientował o mojej ciąży. W sumie to specjalnie ubrałam luźniejszą bluzkę na brzuchu, żeby nie było nic widać. Chociaż i tak ledwo cokolwiek widać.
- Justin, tak?- dopytał Isaac.
- Tak, możesz mi mówić Just- zaśmiał się mój małżonek.
- Kiedy się poznaliście? Znaczy ile mieliście lat?
- 17- powiedzieliśmy razem.

Po obiedzie rodzice poszli na spacer, a młodzi poszli do pokoju dla Maxine.
Ja w tym czasie wysłałam dzieci do swoich pokoi, a z Justinem zajęłam się sprzątaniem po obiedzie i robieniem kolacji.
Rodzice przyszli dość szybko, bo zaczęło padać. Mama wpadła do kuchni i zobaczyła jak Justin zmywa, a ja wycieram i między czasie jeszcze coś szykuje do kolacji.
- Och jaki piękny i miły widok, Zac!- zawołała męża - Zobacz
Tato przyszedł i stanął koło swojej żony.
- O proszę- zaśmiał się, a mama mu zawtórowała.

Potem była kolacja, a po kolacji goście poszli się po kolei myć, a my oczywiście jako właściciele na końcu. Dosłownie na końcu, bo po gościach wymyliśmy dzieciaki, potem ja i Justin na końcu.
Ale jak on się mył to ja ogarnęłam się trochę do spania i położyłam z laptopem na kolanach. Kiedy przyszedł położył się koło mnie i zerknął w ekran komputera.
- Co patrzysz Alexi?- zapytał
- Weszłam na profil Maxine- odpowiedziałam i przesunęłam w dół stronę na Facebooku.

 Maxine Lynch ----------------------> - z użytkownikiem Isaac Harris 
W odwiedzinki do braciszka i szwagierki z najlepszym chłopakiem <3
 Znalezione obrazy dla zapytania shane harper i bridgit mendler 
120 like' ów 


Isaac Harris -------------------------> - z użytkownikiem Maxine Lynch 
Zawsze będziesz moją panią <33 :* 
  https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/originals/b2/ed/42/b2ed42fe8e632377b7244ad75e229789.jpg
100 like' ów 
Maxine Lynch: <3 Forever 
  Isaac Harris: <3 Love forever skarbie 

  
- Moja mała siostrzyczka- westchnął Justin.
- Miała 13 lat jak się poznaliśmy- dopowiedziałam
- No i miała jeszcze ciemne włosy, była taka mała urocza, a teraz? Przefarbowane włosy, piękna młoda dziewczyna i jeszcze ma chłopaka- spuścił głowę.
- Justiś co ty jesteś zazdrosny o Isaac' a? No co ty- szturchnęłam go
- Nie po prostu zanim się obejrzymy to nasza Madie taka będzie- wymamrotał.
- Kochanie spokojnie, nasza Madie ma dopiero 6 lat i jeszcze 10 lat, żeby była w wieku twojej siostry- pogłaskałam go po ramieniu.
- Maxine też dopiero miała 6 lat- mruknął.
- Oj Just, spokojnie mamy jeszcze chłopaków i nie tylko- położyłam swoją rękę na brzuchu, a on przyłożył swoją do mojej.
- Kocham cię i masz rację- spojrzeliśmy sobie w oczy.
- Ja ciebie też kocham i wiem, że mam rację misiek- pstryknęłam go w nos.
 Przytulił mnie i wyłączyliśmy komputer idąc spać.

Rano obudził nas pukanie do naszej sypialni.
- Proszę- powiedziałam zaspana. Drzwi się otworzyły i ujrzałam tam swoją szwagierkę.
- Sorki, że was budzę, ale Alex możemy pogadać na osobności?- wyszeptała podchodząc do naszego łóżka.
- Em..tak jasne, Justin zostawisz nas?- spojrzałam na męża.
- Pewnie Alexi, już wstaję. Pójdę zrobię śniadanie, a tak w ogóle młoda to, która godzina?- mówił wyciągając się.
- Po 7 braciszku- odpowiedziała
- Eh...musiałaś tak wcześnie nas budzić?- jęknął
- Oj wiem, że Alex musi się teraz wysypiać, ale chciałam z nią porozmawiać- wyjaśniła, a my spojrzeliśmy po sobie zdziwieni.
- Co?- wydukał Justin.
- No błagam nie udawajcie zdziwionych, bo wiem, że Alex jest w ciąży. Sorry, ale ja nie jestem taka głupia, zresztą obiad rodzinny, do tego tylko ty podnosisz chłopaków i razem gotujecie. Ale rozumiem, że chcecie nam wszystkim to powiedzieć dopiero na obiedzie, więc nie puszczę pary z ust. Ale teraz błagam cię Justinku idź sobie stąd- mówiła, a ja byłam pełna podziwu. To moja teściowa się nie domyśliła, a szwagierka tak. No proszę, chyba nie docenialiśmy naszej Maxine.
- Dobra już idę- uniósł ręce podając się i wstał z łóżka wychodząc w piżamie z pokoju.
- Siadaj- poklepałam miejsce koło siebie - Słucham cię kochanie
- Kiedy...em...trochę się denerwuje- wyszeptała
- Spokojnie Maxine, mów co się dzieje- przytuliłam ją.
- Okej, kiedy wiedziałaś, że Justin to ten właściwy? Wiedziałaś to czy związałaś się z nim ze względu na Madie, a dopiero potem byłaś pewna?- zapytała. Sięgnęłam w pamięci do momentu kiedy poznałam się z Justinem. Przeleciałam wszystkie nasze wspólne chwile zanim zaszłam w ciąże.
Uśmiechnęłam się na te wspomnienia, a potem spojrzałam na siostrę mojego męża.
- Byłam pewna, że to ten po naszym pierwszym pocałunku w deszczu. Wtedy już wiedziałam, że go kocham, a Madie to był tylko dowód tej miłości. Że się nie rozstaliśmy z jej powodu tylko dla niej walczyliśmy, żeby dać sobie radę ze wszystkim. A teraz będąc jego żoną i mając z nim dzieci co dzień utwierdzam się w tym, że dokonałam dobrego wyboru i jestem coraz bardziej pewna tego, że to ten jedyny- wyjaśniłam.
Nastolatka westchnęła.
- Ja znam Isaac' a od roku i czuję się przy nim tak wyjątkowo- mówiła uśmiechnięta - Mam poczucie bezpieczeństwa
Uśmiechnęłam się do niej.
- Jesteś zakochana w nim i jeszcze młoda, żeby stwierdzić czy to ten jedyny- zaśmiałam się
- Tylko rok młodsza od was jak się poznaliście- spogląda spod byka.
Pogadałyśmy jeszcze chwile i wyszłyśmy z pokoju.
Na dole kiedy już zeszłam śniadanie było gotowe i wszyscy usiedliśmy.
Potem Maxine wzięła Isaac' a i poszli na miasto do starych znajomych Maxine, rodzice zabrali dzieci na plac zabaw, a my zajęliśmy się obiadem. Znaczy ja robiłam obiad, a Justin rozstawił stół i krzesła.

Po dwóch godzinach wszyscy wrócili do domu i zdążyli się tylko przebrać, a przyszła moja rodzina.
- Cześć dzieciaki- rozległ się głos mojej mamy. Poszłam się z nimi przywitać, a za mną resztą rodziny.
Po przywitaniu i krótkich rozmowach powitalnych wszyscy poszli do jadalni.
Ja poszłam do kuchni z Justinem i Madie, która nosiła wszystkie talerze.
- Powiemy im po obiedzie i przed deserem- wyszeptał Justin - Okej?
- Okej- cmoknęłam go w usta.

Jedliśmy obiad i nasze rodzeństwo rozmawiało ze sobą. Kiedy posprzątałam po obiedzie i przyniosłam deser to usiadłam obok Justin, a on wziął mnie za rękę i położył nasze dłonie na stole i spojrzał na mnie.
- Nasi kochani zaprosiliśmy was tutaj dlatego, że musimy z wami porozmawiać- zaczął poważnie Justin.
- Coś się stało?- zaniepokoiła się moja mama. Spojrzeliśmy po sobie i powiedzieliśmy wspólnie.
- Będziemy mieli dziecko
Nastała cisza, a potem krzyki i gratulację.
- Synu moje gratulacje!- mówił Zac do Justina - Moja synowa gratulacje
- A wiecie, ze mama w blzuchu nasiego blata lub siostlę- wtrącił Chris, a wszyscy zaczęli się śmiać.
- Alex, który to miesiąc?- zapytała Vanessa moja teściowa.
- Początek drugiego- odpowiedziałam z uśmiechem.
- No szwagier- zaśmiał się Fabian i zawtórował mu Austin - Brawa stary!
- To dobrze, że przyjechaliśmy, bo inaczej nie wiadomo czy byśmy się dowiedzieli. Tak jak z chłopcami było- mówiła mama Justina.


Minęły dwa dni, a my wreszcie nie musieliśmy ukrywać mojej ciąży.
Przez to rodzice pilnowali mnie, żebym uważała na siebie, ale czułam się dobrze. Zresztą dzisiaj i tak miałam iść na badania po wyjeździe.
Dlatego rodzice Justina rozwożą dzisiaj dzieci do przedszkola i szkoły, a my jedziemy do lekarza. Więc Maxine i Isaac mają dom dla siebie przynajmniej na godzinę.
Znalezione obrazy dla zapytania shane harper i bridgit mendlerKiedy wychodziliśmy to młodzi leżeli sobie na kanapie i patrzyli w telefon.
- Słuchajcie to my idziemy tylko nie rozwalcie domu- puścił im oczko.
- Okej Alex i powodzenia na badaniach- powiedziała Maxine.
- Właśnie powodzenia, a będzie już wiadomo o płci?- spytał Isaac.
- Nie- roześmiałam się- Jeszcze dwa miesiące Isaac

Wyszliśmy z domu i od razu wsiedliśmy do samochodu. 



Znalezione obrazy dla zapytania caroline i tyler gif 
~*~
Hej!
Przepraszam za opóźnienie i za to, że na urodziny nie dałam żadnego postu. 
Były święta i zapomniałam! Przepraszam Was bardzo na kolanach!
Niestety żadnych prac nie dostałam :'( Smutam bardzo, ale się wcale nie dziwię, bo nie wiem czy ktoś tu jeszcze jest :/
Na pocieszenie Caroline i Tyler UWIELBIAM ICH <33 Jestem dopiero na 5 sezonie 13 odcinku haha 
Dobra mam nadzieję, że rozdział może być ;p 
Dziękuje za komentarze! <33
Pozdrawiam i całuję Nataly :) :*
P.S. Weźcie ten rozdział za ta spóźniony prezent urodzinowy, wszystkiego najlepszego, bo to już dwa lata!
Jak był rok to zaczęła się ta historia, a do jej końca jeszcze pewnie daleko hahah. Chyba, że mi coś strzeli i przyśpieszę akcje o BARDZO dużo! Hahaha 
Dziękuje za te cudowne 2 lata <3 
Kocham Was, Wasza Nataly di Angelo <3 :* 
  
 









piątek, 7 kwietnia 2017

Dwa lata bloga

Hej, hi hello!
14 kwietnia będą dwa lata tego bloga 😄
Ogłaszam konkurs na najlepsze opowiadanie!
Zasady:
1. W miarę krótkie 
2. Temat dowolny 
Termin: 12.04.17r.(środa) 
Prace przesyłamy na mojego maila: natalianacianati2000@gmail.com
A teraz część najprzyjemniejsza!
Nagrody: 
1 miejsce: dedyk i możliwość przeczytania całego rozdziału przed opublikowaniem 
2 miejsce: dedyk i możliwość przeczytania połowy rozdziału przed opublikowaniem 
3 miejsce: dedyk i wyróżnienie oraz możliwość przeczytania małego fragmentu rozdziału przed opublikowaniem 
No mam nadzieję, że zachęciłam i będę miała co czytać :D
Sama też postaram się coś stworzyć na drugie urodziny :D ;) 
Pozdrawiam i całuję Nataly :) :*  
 
 

niedziela, 19 lutego 2017

Rozdział 46 Spotkanie po latach

Dzisiaj już Matt wyjeżdża. Szkoda, że to tak szybko minęło, bo tęskniłam za nim. Nie widzieliśmy się z siedem lat. Jak wyjeżdżałam to obiecałam mu, że będę na siebie uważać. Teraz przyjechał i sprawdził czy dotrzymuje obietnicy. Stwierdził, że ta ciąża kilka miesięcy po moim przyjeździe tutaj łamała obietnicę, ale trafiłam na Justina, a on się mną zaopiekował.
- Alex...Będę tęsknić mój mały bąbelku- przytulił mnie mocno. Widziałam lekką zazdrość w oczach Justina kiedy Matt nazywał mnie swoim małym bąbelkiem, ale Matt od dziecka tak mnie nazywał.
- Ja za tobą też Mattuś- po moich policzkach zaczęły lecieć łzy. Odkleiłam się od kuzyna i zaczęłam ryczeć jak głupia.
- Oj bąbelku nie płacz spokojnie, jeszcze się zobaczymy. Może tym razem wy przejdziecie do mnie? Nick i Mia się za tobą stęsknili. Oczywiście oboje byli na ślubie, a raczej w czwórkę. Bo Mia ma już męża przecież od kilku lat, a Nick dziewczynę.
- Na pewno, ale...- płakałam coraz bardziej, więc Justin wyciągnął po mnie swoje ręce i przytulił do siebie.
- Cii...spokojnie myszko- kołysał mnie delikatnie i cmokał w głowę - To wszystko przez hormony Matt, czasem ma duże skoki nastrojów. Szybciej ją uszczęśliwić, ale też zasmucić.
- A ty to wszystko mówisz tak spokojnie? I znosisz?
- Kocham ją- wzruszył ramionami, a ja go pocałowałam.

Tydzień później...

Zaczęłam normalnie chodzić do pracy i ustaliliśmy z Justem, że do szóstego miesiąca będę pracowała. Ale, jeżeli szybciej będzie mi ciężej to pójdę na zwolnienie wcześniej. Ale moja praca nie jest wcale uciążliwa.
Dlatego włosy związałam w kucyka z obu, delikatnie podkreśliłam twarz dodając makijażu i ubrałam to na siebie:
Znalezione obrazy dla zapytania zestaw ubrań
Mój co prawda jeszcze nie był tak widoczny, ale w bardzo obcisłej bluzce coś tam było widać.
Zresztą dzisiaj pierwszy raz od mojego omdlenia będę w pracy. Justin był już na drugi dzień jak Matt wyjechał.
Dzieci już były w samochodzie i Justin przyleciał po mnie w swoim czarnym garniturze.
- Gotowa?
- Tak, jedziemy- odpowiedziałam
- Wiesz, że nie musisz...Clara przejmie twoje obowiązki- mówił czule
- Nie Justiś, jest naprawdę okej. A siedzenie samej w domu mi nic nie da. Spokojnie jak coś się będzie działo to do ciebie przyjdę- pogłaskałam go po policzku i wyszliśmy zamykając drzwi.
Najpierw zawieźliśmy Madie do szkoły, bo było najbliżej, ale jej się najbardziej spieszyło. Potem chłopców odprowadziliśmy prosto do sali prowadząc obu za rączkę.
A potem pojechaliśmy do naszej firmy i weszliśmy na nasze piętro trzymając się za ręce, a jak reszta pracowników na nasz widok wstała i niektórzy nawet do nas podeszli.
- Alex! Jesteś! Jak się czujesz?
- A dziękuje dobrze, już wracam normalnie do pracy- powiedziałam i poszłam na swoje stanowisko.

Od: brithanymoler.4@gmail.com
Do: alexandraylynch@gmail.com
 Hej! 
Robimy w piątek spotkanie klasowe. W naszej klasie od biologii...Będzie cała nasza klasa ze swoimi połówkami nawet, więc was nie może zabraknąć kochani! 
Britt :* 

Od: alexandraylynch@gmail.com
Do: brithanymoler.4@gmail.com
 Hej! 
Bardzo chętnie! A, o której godzinie? I czy możemy przyjść z dziećmi?

Od: brithanymoler.4@gmail.com
Do: alexandraylynch@gmail.com
 O 15. 30 no pewnie! Oto w tym chodzi! 

Od: alexandraylynch@gmail.com
Do: brithanymoler.4@gmail.com
 To okej będziemy! ;* Dzięki za zaproszenie! Do piątku! <3 


Szybko wyszłam z gabinetu i przebiegłam truchtem do pokoju Justina.
- Justin- wparowałam do jego gabinetu.
- Alexi? Coś się stało? Źle się czujesz?
- Nie, nie...Jest okej, Brithany do mnie napisała i zaprosiła nas na klasowe spotkanie w ten piątek, i mamy wziąć dzieci.
- Co? Zaraz chwila kiedy napisała?
- No przed chwilą. Musimy tam iść, Just- mówiłam bardzo szybko.
- Słońce moje, ale my w sobotę jedziemy to...Powinnaś odpocząć w piątek, a ja muszę nas wszystkich spakować...- mówił odpowiedzialnym tonem.
- Zawsze możemy wziąć wolne na piątek, a ja bardzo bym chciała tam pójść. Nie mamy z każdym kontaktu misiek, a ja jestem ciekawa jak się innym życie ułożyło- nawijałam, a mój mąż ciężko westchnął.
- Oj co ty ze mną robisz Alexi- pokręcił głowę i zgodził się. Zaczęłam piszczeć jak głupia i rzuciłam się mu na szyję całując.
- Haha Alexi spokojnie. Ale twoje hormony szaleją. Tylko pamiętaj skarbie, że póki co rodzicom nie mówimy i zachowujemy się normalnie. Tylko, że twoje huśtawki nastrojów są bardzo zmienne, więc łatwo nie będzie- mówił

- Mam ubrać garnitur czy nie?- zapytał Justin
- Nie. Ubierz tą- pokazałam mu koszulę wyjmując z szafy.
Podobny obraz- Okej, dziękuje
- A ty co ubierasz?
Podobny obraz- A zobaczysz...ubierz chłopaków- poleciłam i wyjęłam ubranka dla Madie, a potem poszłam się pomalować uczesać i ubrać w sukienkę.
Justin dopinał chłopakom ich bluzy, które mieli na eleganckie koszule.
- Połowa klasy nie wie o ich istnieniu- powiedziałam podchodząc z Madie, która miała białą bluzkę i jeansową spódniczkę, a do tego białe rajtuzy i szare płaskie botki. Na to wszystko ubrałam jej ciepły sweterek i splotłam brązowe włosy w dwa warkocze.

- Moje dwie piękne księżniczki- zachwycił się Justin. Do koszuli, którą mu dałam nałożył jeszcze czarną marynarkę i ciemne jeansy.
- Twoje, a raczej wasze- spojrzałam na chłopców, którzy stali ramionami do siebie ze splecionymi rękami na piersiach.
- No nasze, nasze- zaśmiał się Just i wyszliśmy.
Całą drogę przypominaliśmy dzieciakom jak mają się zachowywać i, że nie wolno im powiedzieć o nowym rodzeństwie.
Chłopcy potakiwali głowami, a Madie na wszystko się zgodziła.
Został nam jeszcze kawałek do naszej starej szkoły i akurat w radiu puścili jedną z ulubionych piosenek Justina, więc zaczął śpiewać, a dzieciaki robili mu chórki, więc i ja się dołączyłam jako drugi głos.
Wszyscy się śmialiśmy i nawet nie zauważyłam kiedy Justin zaparkował na szkolnym parkingu.
- Dobra jesteśmy na miejscu- zakomunikował i odpięliśmy pasy, a potem wyjęliśmy dzieci.
Justin wziął Chrisa za rękę, a ja Cody' ego zaś Madie szła przed nami.
Weszliśmy do budynku i dobiegł nas szum ludzi. Czyli większość ludzi już było.
- Przemalowali ściany- zauważyłam
- Faktycznie
Znalezione obrazy dla zapytania Lucas TillWeszliśmy do sali od biologii, a tam stoły były poukładane w jeden, a na nich znajdowały się różne przekąski i napoje. Zaś wokół stołów siedziało już parę osób. A mianowicie Kathy i Percy ze splecionymi dłońmi na stole, siedzieli i rozmawiali, a Percy jadł jakieś chipsy.
Obok nich siedziała Brithany i jakiś młody przystojny blondyn z przerzuconą ręką przez jej ramię. Brit rozmawiała zacięcie z Kathy, a obok tego blondyna siedziała Victoria, a na jej oparciu od krzesła miał przerzuconą rękę...Luke.
Po stronie Kathy siedziała Vanessa i mój brat, czyli para narzeczonych, którzy niestety stracili dziecko. Byli też inni, z którymi kontaktu za dużego nigdy nie miałam. Ale to tylko połowa klasy.
- Alex, Just!- krzyknął Percy.
- Cześć kochani- odezwałam się i wszystkie spojrzenia skierowały się na nas, a potem na nasze dzieci. Chłopcy zaczęli się zasłaniać naszymi rękoma, a Madie przytuliła się do mnie.
- Zapraszamy- powiedziała Vani.
Usiedliśmy koło Vanessy i mojego brata, a dzieci koło nas.
- Siemka chłopaki- powiedział Fabian, a oni odpowiedzieli jeden po drugim.
Zagadałam się z Vanessą i w tym czasie doszli inni ludzie.
Brithany jako nasza przewodnicząca wstała i zaczęła mówić.
- Dziękuje wszystkim za przybycie na klasowe spotkanie. Mam zaszczyt przeczytać listę obecności i proszę się odzywać, ale tylko osoby z naszej klasy- powiedziała wesoło i spojrzała na listę.
Zaczęła czytać, a każdy z nas po kolei się zgłaszał. Wyszło na to, że każdy przyszedł.
- No dobrze, a teraz może każdy z naszej klasy wyjdzie tu na środek pod tą słynną tablicę biologiczną i opowie o swoim życiu- wyjaśniła.- Jak tak patrzę na was to jest jak za dawnych czasów- westchnęła Brithany - To kto zaczyna?
- Ty- mruknął Michael, a wszyscy wybuchnęli śmiechem.
- Ej
- Miało być jak za dawnych czasów- zaśmiał się Michael z końca.
- No dobrze. Chodź- wyciągnęła rękę do blondyna, który siedział obok niej i stanęli na środku ze splecionymi dłońmi.
- No to tak...po skończeniu szkoły poszłam na studia architektoniczne i tam na pierwszych zajęciach poznałam Zach' a- przytuliła się do niego. - Od razu coś się stało między nami...
- A konkretnie wylałem na nią kawę i naskoczyła na mnie ze swoją buzią. Przepraszałam ją, ale Brit była nieugięta i dopiero po tygodniu przeprosin je przyjęła i się ze mną umówiła. Ale dalej łatwo nie było, bo głównie to ona nawijała i miała pretensje, że ja nic nie mówię. Więc się ciągle oto kłóciliśmy, ale w końcu zakochałem się w tej wariatce i jej to powiedziałem kiedy znowu się na mnie darła, że nic nie mówię tylko na nią patrzę. No i wysłuchała mnie i tak zostaliśmy parą- objął ją
- I jesteśmy razem, a tydzień temu mi się oświadczył- wtuliła się w niego.
- Ooo to urocze! Brawo!- każdy klaskał. Spojrzałam na Justina, a ten ścisnął moją dłoń i wstał.
- To może teraz my, bo jako jedyni w tym towarzystwie jesteśmy tutaj z dziećmi- zaśmiał się Justin i wyszliśmy z dzieciakami na środek.
- Ta klasa...Jest dla nas chyba najbardziej ważna, bo w tej klasie na świat przyszła Madie- pokazałam dłonią na córkę.
- To była taka kruszynka- odezwała się jedna z dziewczyn
- Madie ma już 6 lat i jest w pierwszej klasie- powiedziałam
- Jak wiadomo kiedy mieliśmy 19 lat wzięliśmy ślub i po jakimś czasie Alexi była już w ciąży. No i w sierpniu na świat przyszli nasi dwaj synowie, przedstawcie się- poprosił Just.
- Chlistophel
- Cody
- To bliźniacy i mają 3 latka- dodałam
- A my jesteśmy małżeństwem od jakiś 4 latach- wzruszyłam ramionami.
- No ja mam firmę z Percy' m i swoim szwagrem, a Alexi pracuje razem ze mną- dopowiedział Justin.
- I to tyle?
- Macie trójkę dzieci zmieniliście i tylko tyle?
- Mamy też własny dom na obrzeżach miasta na takim nowym osiedlu- zaśmiałam się, a Justin spojrzał na mnie z pytaniem w oczach ,,powiemy im?''. Spojrzałam na klasę, która nas dokładnie oglądała i pokiwałam do niego głową.
- Nie tylko tyle- powiedziałam pewnie, a Justin ścisnął moją dłoń.
- No to mówcie- ponagliła Brithany.
- Będziemy mieli jeszcze jedno dziecko- powiedzieliśmy razem, a wszyscy spojrzeli od razu na mnie i mój brzuch. Nie było go jeszcze widać zwłaszcza w tej sukience, głównie dlatego ją ubrałam.
Po krótkiej ciszy wszyscy zaczęli bić brawo i krzyczeć ,,gratulacje!''.
- Ale bardzo was prosimy, żeby nikt się nie dowiedział. Zwłaszcza rodzice Vanessa i Fabian, bo jak się tak dowiedzą to tata będzie wściekły- poprosił Justin.
- Ale twój tata jest spokojny, Just- zaśmiał się Michael.
- Mój tata jest w Paryżu, a ja mówię o swoim teściu- roześmiał się Justiś.
- Spoko szwagier masz jak w banku! Ja nic nie powiem, ale i tak się wyda. Przecież Alex brzuch urośnie
- Dopiero coś widać będzie w 3 i 4 miesiącu, więc mamy jeszcze z miesiąc, dwa czasu- wyliczył mój mąż.
- Tato!- zawołał Chris.
- Słucham synku- Justin wziął go na ręce
- Nogi mnie boją- mruknął
- Już siadamy- zeszliśmy i usiedliśmy na swoje miejsca.
- No to teraz my pójdziemy!- zawołała wesoło Kathy ciągnąc za sobą Percy' ego.
- Jak wiecie ja i Percy już w szkole byliśmy parą i jakiś czas po zakończeniu szkoły poprosił mnie o rękę, a ja się zgodziłam. Również ma udziały w firmie Justa, ale studiuje medycynę i będzie lekarzem- przytuliła się do niego
- A za miesiąc bierzemy ślub- oznajmił wesoło Percy.
- No, no!
- Nasz kujonek się ogarnął i znalazł narzeczoną- parsknął śmiechem, ale z podziwem Michael.
Potem wyszła Vani i mój braciszek.
- Do dziś pamiętam minę mojej młodszej siostrzyczki Alex i mojego szwagra Justa, kiedy przedstawiłem im Vanessę...A teraz obie dziewczyny dogadują się świetnie...Co prawda za często to się nie widujemy, bo państwo Lynch żyją swoim życiem. Ale jednak rodzinne niedzielne obiady nas łączą i dziewczyny plotkują. A ja i Vani za pół roku się pobieramy to Alex już będzie z brzuszkiem sis moja! No, ale niestety Vanessa zaszła w ciąże zaraz po ślubie Alex i nasze maleństwo umarło. Dlatego kolejne dziecko planujemy już po ślubie i mamy nadzieję, że się uda! Bo nie tylko siostra może mieć dzieci haha- zaczął się śmiać.
- Pamiętacie byłam kiedyś wredna razem z Vici, ale Fabiuś mnie zmienił i cieszę się z tego- cmoknęła go w policzek.
Potem była Victoria i Luke, którzy oboje byli wredni i razem się zmienili na lepsze. Mieszkają razem i pracują, ale o ślubie na razie nie myślą.


Jak wróciliśmy do domu to była 18, więc dzieciom włączyliśmy bajki, a sami poszliśmy pakować nasze rzeczy. To tylko pięć dni, ale mieliśmy z trzy walizki. Jedna duża dla mnie i Justina, jedna duża dla dzieciaków i jedna mniejsza na ich zabawki.
- No nawet w miarę. Myślałem, że będzie gorzej- odparł Justin siadając na łóżku.
- Spokojnie to tylko trzy walizki- zaśmiałam się
- Wykąp się, a ja ogarnę za ten czas dzieciaki.
- Pomogę ci
- Nie, ty masz skarbie odpocząć przed podróżą- ostrzegł mnie i wepchał do łazienki.

Rano było niezłe zamieszanie, ale daliśmy radę to jakoś ogarnąć.
- Gotowi na poznanie pradziadków?- zapytał Justin
- Tiak!- krzyknęli chłopcy, bo Madie już ich znała. Co prawda słabo ich mogła pamięć tak, ale poznała ich.
Na początki drogi dzieciaki rozmawiały, kłóciły się, potem bawiły, a na koniec zasnęły. Podczas przystanków koniecznie chcieli nowe zabawki i różne inne rzeczy. Na nic się nie zgodziliśmy, ale i tak błagały.

Znalezione obrazy dla zapytania barbara i lucjanWreszcie po wielogodzinnej podróży Justin zaparkował pod domem moich dziadków.
Otworzyłam drzwi i spuściłam nogi na ziemię.
Zrobiło mi się trochę słabo i zaczęłam głęboko oddychać.
Justin wypuścił dzieci i kucnął przede mną.
- Wszystko w porządku, Alexi?
- Tak...Już jest okej- pokiwałam głową i się do niego uśmiechnęłam.
Podał mi rękę i podniosłam się. Spojrzałam na dom dziadków i zakręciła mi się łza w oku. Tak dawno tutaj nie byłam.
Nie widziałam ich od swojego ślubu z 4 lata temu.
Dzieci ganiały się w berka, a drzwi domu się otworzyły.
Stanęła w nich moja babcia i rozłożyła ramiona na mój widok.
- Alex!- krzyknęła radośnie, a ja pobiegłam do niej.
- Babcia! Jak się cieszę, że cię widzę! Tęskniłam za tobą- wyszeptałam w jej ramię
- Ja za tobą też wnusiu, ja za tobą też- czułam, że się popłakała z radości.
- Wejdźcie do środka- powiedziała odsuwając się.
- Dzieciaki!- krzyknęłam - Chodźcie do mnie- poprosiłam, a oni o dziwo posłuchali i przybiegli.
- A, gdzie twój mąż?
- Walczy z walizkami, zaraz do nas przyjdzie- odpowiedziałam i weszłam do środka.
W przedpokoju zdjęliśmy kurtki i weszliśmy do kuchni. A tam jak zwykle mój dziadek siedział przy stole i czytał gazetę.
- Dziadku!- ucieszyłam się na jego widok i podbiegłam do niego.
- Aluś!- zawołał i zaśmiał się kiedy go przytulałam.
Madie stanęła przy mnie, a chłopaki latali po całej kuchni i wszystko oglądali.
- Chłopcy- upomniałam ich.
- A, gdzie twój mąż wnusiu?- zapytał dziadek.
I wtedy drzwi się otworzyły, a do kuchni wszedł Justin z walizkami.
- O właśnie tutaj- podeszłam do niego i objęłam.
- Dzień dobry- powiedział zmachany
- No chłopcze zmężniałeś- zaśmiał się dziadek.
Znalezione obrazy dla zapytania logan lerman 2012- Pokaż się tutaj- roześmiała się babcia i obejrzała Justina z każdej strony.
- Na ślubie byłeś chyba chudszy...Widzę, że nasza wnuczka dobrze gotuje
- Babciu gotujemy na przemian- zarechotałam się
- Naprawdę? Gotujesz chłopcze?
- Oczywiście moja mama mnie nauczyła wszystkich robót domowych, a tata wszystkiego co męskie- odparł i puścił do mnie oczko.
Bum! 
- Ala!- wydarł się Cody, a wszyscy spojrzeliśmy na chłopców, którzy tak wszystko oglądali, że w końcu zwalili jakiś wazon na siebie. A dokładniej to Chris zrzucił go na Cody' ego, a ten upadł na ziemię i się rozpłakał.
Podbiegłam do nich, a Just za mną.
- Co się stało kochanie?
- Boji- wymamrotał przez płacz i wtulił się we mnie. Chciałam go podnieść, ale Justin mnie uprzedził i wziął na ręce.
- Tobie nie wolno dźwigać- wyszeptał i przytulił Cody' ego do siebie.
- Ale się mazes!- krzyknął za nim Chris.
- Ej! Przestań! Czemu to zrobiłeś?- zdenerwowałam się, a Justin tylko spojrzał na mnie i pociągnęłam Chrisa za rękę.
Wszyscy usiedliśmy przy stole.
- To jest Madie, tak?- zapytała babcia
- Tak, to nasza Madie- zaśmiałam się
- Pamiętam cię taką malutką jak ci chłopcy na ślubie, a to są twoi bracia, prawda?- mówiła do niej jej prababcia.
- Zgadza się. To jest Christopher- pokazałam na chłopca siedzącego na moich kolanach
- A to Cody- dodał Justin i głaskał go po głowie.
- Ile mają lat?
- Trzy skończone, a Madie sześć- wyjaśniłam.

Po wstępnych rozmowach poszliśmy do swoich pokoi. Dzieciaki spali osobno i my osobno. Dziadkowie mieli duży dom, więc się wszyscy pomieściliśmy.
Ja wzięłam szybki prysznic i się przebrałam, a Justin zaraz po mnie. Za to dzieci spędzały czas z pradziadkami.
- Chodź idziemy, bo babcia super gotuje, a ja jestem bardzo głodna- pociągnęłam go za rękę wyciągając z pokoju. Justin mnie zatrzymał i pocałował.
- Uważaj i pamiętaj, że nie może się wydać- założył mi kosmyk włosów za ucho.
- Pamiętam
Zeszliśmy na dół, a tam cały stół był w przepysznych kompozycjach potraw. Od razu zrobiłam się jeszcze bardziej głodna i usiadłam nakładając sobie. Justin nałożył dzieciakom i sobie siadając obok mnie. Zaśmiał się pod nosem szturchając mnie na widok tego jak szybko pochłaniałam jedzenie. Dzieci to nie interesowało, bo były zajęte swoimi talerzami, ale dziadkowie patrzyli na mnie uważnie. Skończyłam swoją dużą porcję bardzo szybko, ale Justinowi jeszcze trochę zostało, więc zaczęłam mu podjadać, bo nadal byłam jeszcze głodna.
- Chcesz zjeść moje?- zapytał śmiejąc się, a ja pokiwałam głową. - Otwórz buzię- włożył mi do ust kawałek obiadu ze swojego talerza. A ja swoi widelcem jeszcze nakładałam sobie więcej.
- Dobra z wami nie wygram- wyszeptał mi do ucha, a ja zachichotałam i zabrałam mu talerz. Dziadkowie spojrzeli na mnie, a ja dalej jadłam.
- Alex czy to nie za dużo? Jesteś taka drobna- wtrąciła się babcia
- Nie spokojnie, po prostu cały dzień nie jadłam- wyjaśniłam przełykając.
- Justin, a tobie starczy to co zjadłeś?- zauważył dziadek
- Tak spokojnie ja dużo nie jem- uśmiechnął się.
Po obiedzie babcia przyniosła deser, czyli kilka rodzai ciast. Dzieciakom zaświeciły się oczy, ale nie tylko im. Nałożyłam sobie trzy kawałki, a Justin nałożył dzieciom i sobie.
Zanim to zrobił ja już zjadłam dwa kawałki. Justin nic się nie odzywał tylko jadł swoje i pomagał chłopakom, ale dziadkowie mnie obserwowali.
- Alex nie za dużo? Powoli, bo ci może zaszkodzić- upomniała mnie babcia
- Spokojnie- machnęłam ręką, a Justin zaśmiał się pod nosem.
- Wszystko jest pyszne proszę pani- odezwał się mój mąż
- Dziękuje, ale mów mi babciu...Jesteśmy rodziną- zaśmiała się.
Po deserze dzieciaki zaczęły się bawić na pobliskiej kanapie, a babcia wymieniła z dziadkiem spojrzenia i dziadek wyjął jakiś trunek.
- Na weselu nie mieliście za bardzo czasu to może teraz się z nami napijecie?- zapytał tato mojego taty.
- Ja bardzo chętnie, dawno nie piłem- uśmiechnął się Just
- Alex?- dziadek spojrzał na mnie
- Nie ja nie mogę- burknęłam
- To może kawy?- wtrąciła babcia
- Też nie mogę- dodałam spuszczając głowę i Justin również się pochylił.
Dziadkowie spojrzeli na siebie.
- Kochani nie chcecie nam o czymś powiedzieć?- zapytała mama mojego taty.
- Nie- burknęliśmy oboje patrząc się w stół.
- Dźwigać nie możesz, denerwować się nie możesz, pić alkoholu nie możesz, kawy też nie możesz w dodatku jesz za trzech. Alex ty jesteś w ciąży!- pisnęła babcia, a my z Justinem zacisnęliśmy zęby.
- No moje gratulacje!- ucieszył się dziadek.
- Dziękujemy- Justin wstał i przytulił się z dziadkiem.
- Mieliście zamiar nam powiedzieć?- zapytała starsza kobieta.
- Sama nie wiem- mruknęłam.
- No dobrze, który to miesiąc? 
- Początek drugiego- wstałam z krzesła
- Moje gratulację dzieciaki- uradowała się babcia i zaczęła nas ściskać.
- Justin chłopcze brawo! Widzę, że idziesz w ślady swojego teścia- roześmiał się dziadek
- Ale tato ma pojedyncze dzieci, a ja raz strzeliłem dwójkę- rzekł dumnie Justin, a ja zmierzwiłam jego włosy.
- Eh ty mój strzelcu- zarechotałam
- No to tym bardziej trzeba się napić!- zaśmiał się dziadek
- No pewnie! Taki powód! Po raz trzeci będę leciał na porodówkę!- zaśmiał się Justin i polali sobie z dziadkiem wypijając, a mnie babcia mocno przytuliła.


 Znalezione obrazy dla zapytania logan lerman gif 
~*~
Hej!
Oto Wasz rozdział!
Dobra nie rozpisuje się, ale jest mi smutno z powodu braku komentarzy! 
Jak coś to sytuacja z dziadkami trochę naciągana z serialu M jak miłość ;P 
KOMENTUJCIE! BŁAGAM!!!
Pozdrawiam i całuję Nataly :) :*  












 

piątek, 10 lutego 2017

Rozdział 45 Powiększamy rodzinę

Rozdział dla tych, którzy skomentowali mój ostatni rozdział ;)
Dziękuje !
To wszystko było takie niespodziewane. Ciąża? Ale my z Justinem ostatni raz...Niech to faktycznie z miesiąc temu to było. Ale jednak...Czy ja wtedy miałam dni płodne? Jak wrócę do domu to sprawdzę swój kalendarzyk...Tylko, że to już nic nie zmieni, bo jestem w ciąży, ale przynajmniej sobie sprawdzę. I pytanie...Czy ja powinnam to uznać za wpadkę?
- Jestem kochanie- do sali wpadł Justin.
- W końcu, lekarz powiedział, że mogę już iść. Ale w przyszłym miesiące na USG- spuściłam głowę
- Co jest?
- Znowu to samo Justin- burknęłam
- Kochanie damy radę. Poradziliśmy sobie z Madie i szkołą, potem z Madie i bliźniakami to i teraz damy radę. Zresztą dzieci są w miarę duże to nam pomogą. Nie stresuj się tym skarbie, teraz ci nie wolno- pogłaskał mnie po policzku.
- Masz rację, odebrałeś dzieci?
- Tak są u rodziców
- To jedziemy po nich
- A rodzicom kiedy powiemy?
- Jak już będzie coś widać. To dopiero koniec pierwszego miesiąca najpierw my się z tym ogarnijmy- posłałam mu lekki uśmiech. Objął mnie i wyszliśmy ze szpitala.

Justin poszedł po dzieciaki, a ja zostałam w samochodzie. Nie chciałam, żeby mnie zobaczyli, bo mama mogłaby coś zauważyć. W końcu ma spostrzegawcze oko, a jak tata dowiedziałby się przez taki przypadek to były zły. Ale ja nie rozumiem jego złości...Mamy 23 lata jesteśmy małżeństwem i mamy dzieci, więc co jest złego w tym, że będziemy mieli kolejne? Co z tego, że nie planowane? Dziecko to dziecko i tak będziemy je kochać. Zresztą ja już je pokochałam.
- Wsiadajcie powoli chłopaki- dobiegł mnie głos męża. Otworzyły się tylne drzwi i zrobił się wielki szum.
- Cześć mamo
- Cześć skarby moje- uśmiechnęłam się do nich. Justin wsiadł za kierownicę i złapał mnie za rękę pomiędzy fotelami posyłając piękny uśmiech.
- Kocham cię
- Ja ciebie też
- Dostałam dzisiaj 6!- krzyknęła oznajmiając Madie.
- Pff kujion- krzyknął Cody
- Ej!- podniósł głos Justin i odpalił silnik. - To wasza starsza siostra i proszę ją szanować. Powinniście jej gratulować, że dostała 6 w szkole, a nie się śmiać. Przeproś ją
- Pleplasam
- Okej...- westchnęła Madie, a spojrzałam na Justina przerażonym spojrzeniem.
- Damy radę- zapewnił mnie.

Byliśmy w połowie drogi i dzieci prowadziły głośne rozmowy.
- Jak uważasz chłopak czy dziewczyna?- zapytał nagle Justin.
- Ciszej, bo dzieci usłyszą. A nie wiem...mi to obojętne ważne, żeby było zdrowe- odpowiedziałam.
Dojechaliśmy wreszcie do domu i wysiadłam z samochodu idąc do drzwi. Justin wypuścił dzieci i zaraz biegały po podwórku.
- Dzieci do domu idźcie- kazał Justin, a oni z niechęcią weszli do domu i rozbiegli się na wszystkie strony.
Poszłam do łazienki wziąć szybki prysznic i przebrałam się.
 Podobny obraz
Wyszłam z łazienki od razu idąc do kuchni, otworzyłam lodówkę i wyjęłam jogurt. Chwyciłam jeszcze łyżeczkę i poszłam do salonu, gdzie Justin siedział z dzieciakami.
Madie przy stole odrabiała lekcje, a Justiś dłubał w samochodach z chłopcami.
Uwielbiałam go w garniturze, ale jak był tak na luzie w takim stroju:
Znalezione obrazy dla zapytania męski zestaw ubrań
to również bardzo mi się podobał, a nie wiem czy nawet nie bardziej.
W ogóle to ostatnio się zmienił, ten lekki zarost i włosy w nieładzie mnie bardziej pociągają.
To wszystko przez te hormony, to początek ciąży, a mi już odbija.
- Dostałaś sms' a skarbie- odpowiedział i dalej naprawiał mały czerwony samochodzik, a chłopcy patrzyli na niego z podziwem i zafascynowaniem.
- Dzięki już patrzę- wzięłam komórkę z komody i usiadłam po turecku na kanapie stawiając obok siebie zamknięty jeszcze jogurt.

Od: Matt:)) 
Do: Alex
Hejka! Wiem, że wzięłaś ślub, ale ja nie mogłem wtedy przyjechać, a teraz jestem akurat w pobliżu Nowego Jorku, więc może mógłbym wpaść na kilka dni? To byłby dla ciebie duży kłopot, mała? Obczaiłbym tego twojego męża ;)) 

- Just to mój kuzyn Matt. Pamiętasz on nie mógł przyjechać na nasz ślub i teraz jest w pobliżu no i chciał wpaść na kilka dni. Co ty na to?
- No...Nie powinnaś się przemęczać, ale okej. A on jest, z której strony?
- To bratanek taty
- To okej. Niech wpada, napisz mu, że go pozdrawiam i chętnie poznam- mrugnął do mnie i wrócił do naprawy kolejnego autka.
- Chłopaki ja naprawdę nie wiem jak wy się bawicie tymi autami, że każdy jest zepsuty- mruknął Justin, a ja zaśmiałam się tylko pod nosem.

Od: Alex
Do: Matt:))
Hej kuzynie! Nie ma problemu czekamy na ciebie z całą naszą rodzinką. I masz pozdrowienia od mojego męża, który mówi, że cię chętnie pozna ;) 

Od: Matt:))
Do: Alex 
Oo to tym bardziej go poznam ;) To będę jutro tak o 14, pasuje?

Od: Alex
Do: Matt:))
Oki. Pasuje czekamy Matt :*

- Matt będzie jutro o 14, Justiś- zawiadomiłam i zabrałam się za ten jogurt.
- Okej...Dzieci jesteście głodne?- zapytał i skończył naprawiać autka.
- Tak!
- A ty Alexi?
- Też
- To idę coś ugotować- potarł dłonie o spodnie i podniósł się z dywanu idąc do kuchni. Uśmiechnęłam się pod nosem i Cody usiadł mi na kolana.
- Mami...wlończyś bajcie?
- To wybierz sobie jakąś synku
- Czecaj! Ja z tiobą- podniósł się Chris i oboje rzucili się na szafkę z płytami. Przewróciłam oczami i się zaśmiałam. Dopiero co leżeli w łóżeczkach i płakali jeden przez drugiego. A teraz ścigają się po bajkę.
- Oo ja chce tio!- krzyknął Cody
- Gupi jestieś! To baja Madie! Dlia diewczyn
- Chris!- upomniałam go
- Ale Cody wybrał Śnieżkę- zaśmiałam się, ale i tak skarciłam wzrokiem syna. Cody od urodzenia był delikatniejszy, a Chris taki bardziej odważniejszy i twardszy.
- Dalaj to- powiedział Christopher, a Cody pokiwał zgodnie głową i wrócili obaj do mnie z płytą Auta.
- Skończylam, mogę chlopaki z wami obejlzeć?
- Diobla Madie
Całą trójką usiedli na kanapie i oczywiście Madie pomiędzy chłopakami, a ja poszłam włączyć płytę.
Zaczęłam nawet oglądać z dziećmi, ale Justin przyszedł i powiedział, że gotowe, więc zatrzymałam bajkę i poszliśmy zjeść. Justin naprawdę dobrze gotował i byłam dumna, że mam takiego męża.
- Dzieci jutro przyjedzie wujek Matt i zostanie na kilka dni, więc proszę się ładnie zachowywać i być grzecznym- zawiadomiłam.
- Ja jestem glzeczna
- Wiemy kochanie, ale chłopcy- Justin spojrzał na nich znacząco.
- Och, dobla- powiedzieli obaj na raz. Spojrzałam na Justina, a on położył mi swoją dłoń na mojej.
- Kochani musimy wam coś powiedzieć- zaczęłam
- Chcecie, żebyśmy mieli lodzeństwo?- zapytała Madie, a my z Justinem zrobiliśmy wielkie oczy. Skąd oni to wiedzą? Zresztą jak to chcemy? Oni będą mieli rodzeństwo.
- Co? Córciu skąd taki pomysł?
- Tata jest taki milszy dla mamy niż zwykle i zlobil dzisiaj obiad, w samochodzie tato powiedzial, że dacie lade, a potem pytal się czy chlopak czy dziewczynka. Więc chcecie, żebyśmy mieli lodzeństwo- wyjaśniła Madie. To mnie zadziwiło...Nasza córka jest bardzo spostrzegawcza.
- Oj Madie...Masz rację, ale tak nie do końca- odpowiedziałam
- Dzieci wy będziecie mieć rodzeństwo, bo u mamy w brzuszku jest dzidziuś, wasz braciszek albo siostrzyczka- wyjaśnił po dziecięcemu Justiś.
- Mama je polknela?- zapytał Chris, a my wybuchnęliśmy śmiechem.
- Nie mama go nie połknęła. Ale za kilka miesięcy będzie już z nami- tłumaczył z uśmiechem
- Tylko dzieciaczki mamy do was jedną prośbę. Nie mówcie nikomu, dobrze? To jest nasze zadanie i jak sami tego nie wykonamy to nie dostaniemy nagrody- mówiłam, a oni pokiwali głowami.
- Jak nikomu nie powiecie dopóki my tego nie zrobimy to upieczemy babeczki- roześmiałam się.
- Taak!- krzyknęli całą trójką.
Spojrzałam na męża i uśmiechnęliśmy się do siebie.
- A jak się bedie nazywalo?- zapytał Christopher.
- Nie wiemy, jeszcze nie wybraliśmy imienia skarbie
- A poliecie nam jak wybielecie?- zapytał Cody
- Jasne, że tak! Musimy sprawdzić czy wam się będzie podobało- powiedziałam
- A to siostla czy blat?- spytała Madie
- Nie wiemy jeszcze, ale jak się dowiemy to wam powiemy kochani- odpowiedział Justiś.

Dzieci już spały, a ja leżałam umyta w naszej sypialni z laptopem na kolanach.
Przeglądałam sobie Facebooka i like' owałam zdjęcia znajomych.
- Co patrzysz Alexi?- zapytał Justin i położył się obok mnie, a raczej ułożył swoją głowę na moich udach. Zaśmiałam się i zmierzwiłam mu włosy.
- A Facebooka przeglądam. Patrz- pokazałam na zdjęcie Percy' ego naszego przyjaciela.

Percy Chase -----------------------> - z użytkownikiem Katherine Enchand 
Ostatnie tygodnie kawalerstwa... ;) :D
  Znalezione obrazy dla zapytania sterling knight
180 like' ów
Katherine Enchand: A moje panieństwa dzióbasku :*  
Maximilian Redblu: Wkraczasz w nasze klimaty, nie Justin Lynch?
Alexandra Lynch: Tak stary, nie będziemy tacy samotni ;) 
Maximilian Redblu: Alex ja pytałem Justa, a nie ciebie ;p 
Alexandra Lynch: To ja Maxi, po prostu jesteśmy na koncie Alexi. 
Maximilian: ...

- Może lepiej zaloguj się do siebie, bo mogą być problemy- mruknęłam, a Justin obrócił głowę tak, że spojrzał na mnie. 
- Spokojnie kochanie. Nie przejmuj się tym tam, dawaj my też coś wstawimy, bo dawno nic nie dodawaliśmy- mrugnął do mnie, a ja poczułam jak się rumienię. Usiadł obok mnie i zrobił nam zdjęcie. 

Alexandra Lynch ------------------------> - z użytkownikiem Justin Lynch
Kiedy dzieci śpią, a wy się nudzicie ;* 
   
Podobny obraz
184 like' i 
Maximilian Redblu: To nie ma co się nudzić tylko trzeba się za robotę brać ;)) 
Alexandra Lynch: Ja już byłem w pracy ;) 
Maximilian Redblu: Jak to śmiesznie wygląda...

Moje powieki powoli opadały i położyłam głowę na ramieniu męża.
- Alexi śpisz?- zapytał mnie
- Mmm...Jestem zmęczona- mruknęłam i ułożyłam się na jego ramieniu.
- Śpij kochanie, śpij. Miałaś ciężki dzień, odpocznij sobie- mówił kojącym głosem.


Obudziłam się przez lekkie drapanie po twarzy delikatnym zarostem męża.
- Mmm- zamruczałam i uśmiechnęłam się przez sen.
- Kochanie pobudka- przejechał swoim palcem po moim policzku, wiedział, że to mi się bardzo podoba. Uwielbiałam jak to robił.
- Mmm- mruknęłam, a on zaczął składać delikatne pocałunki na moim policzku aż dotarł do warg.
Odwzajemniłam pocałunek, a wtedy on podniósł się.
- Tu cię mam. Wstawaj słońce, zawiozłem już dzieci i wziąłem sobie wolne kilka dni. Miałem jeszcze zaległy urlop, więc mam wolne. Ale wstawaj, bo po 14 Matt przyjedzie.
- Trzeba przygotować pokój- otworzyłam oczy i ujrzałam jego lekki zarost na twarzy. Był przystojniejszy niż zawsze, ciemne oczy mnie pociągały. Przygryzłam dolną wargę i zaczęłam bawić się jego miękkimi włosami.
- Podobasz mi się- szepnęłam, a Justin zaczął się śmiać.
- Widzę, że już hormony ci zaczynają działać. Wstawaj kotku- cmoknął mnie i podniósł się. Podszedł do naszej szafy i zaczął szukać pościeli. Obserwowałam go dokładnie.
- Alexi...Chodź tutaj- machnął ręką.
Znaleźliśmy pościel i przygotowaliśmy pokój dla mojego kuzyna.

Justin zrobił nam jedzenie i wszystko zjadłam, a potem pojechał na zakupy, żeby przygotować coś dobrego na przyjazd mojego kuzyna.
Przebrałam się w luźniejsze rzeczy i mimo tego, że jeszcze brzucha po mnie nie było widać. To i tak czułam jak mi ciasno w normalnych ciuchach.
Zawsze lubiłam chodzić w bluzach, ale odkąd wyszłam za mąż zaczęłam kupować bardziej eleganckie ciuchy, jednak jeszcze kupowałam bluzy, bo były idealne na początek ciąży i czas po porodzie.
Dlatego wygrzebałam z szafy szarą bluzę.
Podobny obraz (bez czapki i okularów)
Włosy spięłam w luźnego koka i otworzyłam lodówkę podjadając. Justina nie ma, więc się nie dowie.
Dobiegł mnie dźwięk podjeżdżającego samochodu i szybko zamknęłam lodówkę. Zaraz też rozległ się dzwonek do drzwi, więc tam pobiegłam oblizując się po czekoladzie.
Otworzyłam drzwi, a tam stał...Matt.
- Alex! Cześć mój mały bąbelku!- krzyknął i rozłożył ramiona.
Znalezione obrazy dla zapytania daniel sharman- Matt!- wskoczyłam w jego ramiona i zaczęłam się rechotać. Matt to mój rok starszy kuzyn, ale zawsze mnie traktował jak młodszą o co najmniej 5 lat siostrzyczkę. To taki mój drugi starszy brat, chociaż Fabian jest od niego starszy.
- Jak ty urosłaś Aluś- oglądał mnie i obrócił za rękę wokół własnej osi.
- Mam 23 lata Matt, ty też zmężniałeś. Wchodź do środka- wziął swoją walizkę i szedł za mną.
- Ale nadal nosisz bluzy, mała- roześmiał się i rozejrzał po salonie.
- Po ślubie przestałam i zmieniłam trochę swój styl, ale zawsze na początku...- ugryzłam się w język, a Matt wiercił mnie wzrokiem. Zawsze w ten sposób wydobywał ze mnie prawdę. Było tak już od dziecka.
- Na początku czego?
- Eee...Dnia- skłamałam, a on spojrzał na mnie spode łba.
- Jest 14.15, młoda- zauważył, a ja zganiłam siebie za ten głupi pomysł.
- Och
- Mów co jest?
- Mieliśmy jeszcze nikomu nie mówić i powinnam najpierw zapytać męża, ale...
- Oj Alex nie bądź aż tak zależna od niego. A pro po to, gdzie on jest?
- Pojechał na zakupy
- Już chcę go poznać, kto ci skradł aż do tego stopnia serce- mrugnął do mnie- A teraz mów
Ciężko westchnęłam.
- Zawsze noszę bluzy na początku ciąży- spuściłam głowę i poszłam do kuchni. Minęło 5 sekund i Matt już szedł za mną.
- Jesteś w ciąży?
- Owszem- nalałam sobie soku i jemu też.
- No, no mój mały bąbelek będzie mamusią- przytulił mnie.
- Em...Mattuś ja już jestem mamą i to od 6 lat- sprostowałam
- Yyy...To jestem bardzo do tyłu, ale w takim razie, gdzie twoje dziecko?
- Przyjedzie z mężem
I właśnie w tej chwili podjechał samochód i chwilę później w domu już był wielki szum.
- Skarbie jesteśmy! Widziałem samochód, więc twój kuzyn już jest?- do kuchni z torbami wszedł Justin.
Oboje z Mattem obejrzeli się dokładnie, a Justin odłożył torby i podszedł do mnie dając całusa w policzek.
- Kochanie przedstawiam ci mojego starszego kuzyna, Matt Yall- pokazałam na szatyna.
- Miło mi- ukłonił się Matt.
- Matt, przedstawiam ci mojego wspaniałego męża Justina Lynch- przedstawiłam, a Justin wyciągnął do niego dłoń.
- Mi również miło- uśmiechnął się Justin.
- Gratuluję Justin
- Co? Czego?- zdziwił się i spojrzał na mnie.
- No będziesz ojcem
Justin spojrzał na mnie, a ja skuliłam się.
- Alexi- czułam jak przeszywa mnie wzrokiem na wylot - Powiedziałaś Mattowi?
- Tak, ale to przez przypadek. Zresztą Matt nikomu nie powie, prawda?- spojrzałam na kuzyna, a ten zgodził się ze mną potakując głową.
- Dobra, ale jest jeszcze jedna sprawa- spojrzał na moje usta.
- Jaka?
- Podjadałaś czekoladę jak mnie nie było- zbliżył się, a Matt przesunął się albo, żeby lepiej widzieć, ewentualnie, żeby nie przeszkadzać.
- Nie masz dowodów- broniłam się, ale na marne. On zbliżył się i musnął kącik moich ust zlizując kawałek czekolady. Odsunął się i spojrzał na mnie pewny siebie.
- Wo Justin nieźle...
- Ma się te wprawę- parsknął śmiechem, a ja się w końcu przyznałam. Chociaż to i tak była tylko formalność.
Potem zrobiłam obiad, a Matt był w szoku, że mamy trójkę dzieci.
Po obiedzie usiedliśmy w salonie, a dzieciaki pobiegły do pokoi.

Matt Yall ----------------------------> - z użytkownikami Alexandra Yall Lynch i Justin Lynch 
Nie widzimy się z prawie 7 lat, a jak w końcu się spotykamy to nie mogę cię poznać Alex ;) 
  Znalezione obrazy dla zapytania daniel sharman i selena gomez
200 like' ów
Justin Lynch: Moja piękna! <3 Matt...kuzynie ;) 
 Matt Yall: Justin...kuzynie i mistrzu aparatu, ale i nie tylko :))) ;) :D
Vanessa Lynch: Kochana ślicznie wyszłaś jak zawsze 
Fabian Yall: Matt! Ty wyglądasz jak idiota jak zawsze! To się od 7 lat nie zmieniło! Haha 
 Austin Yall: Woo no...dalej wyglądasz jak cymbał! hahaha 
Maxine Lynch: Ślicznie szwagierko! 
Zac Lynch: Widzicie? To moja synowa! Świetnie Alex!
Robert Yall: Buzie te same, tylko wszystko większe. Nic się nie zmieniacie ;) 
Nick Yall: No, no bracie! Alex jak zawsze urocza i piękna!
Mia Yall Salvatore: Super bracie! :* 


- Justin masz świetnych synów- odezwał się Matt.
- Hah...dzięki Matt
- To teraz byli grzeczni, bo normalnie to...
- Są nie do zniesienia

Justin poszedł wprowadzić samochód do garażu, a ja zaprowadziłam Matta do jego pokoju. Rozłożyłam mu pościel, a on patrzył na mnie.
- Babcie Jena się o ciebie pytała- zaczął temat.
- Co? Kiedy?
- Jak tam byłem ostatnio, czyli jakiś tydzień temu
- Co u nich?
- Jakoś się trzymają, ale babcia mówiła, że od ślubu cię nie widziała
- No wiem...Zresztą na ślubie było tyle ludzi i takie zamieszanie, tato śpiewał to już w ogóle. Krótko rozmawialiśmy tylko tyle co poznali Justa i złożyli nam życzenia, a dziadek ze mną zatańczył. No i babcia tańczyła z Justem- machałam rękami tłumacząc.
- To może byście do nich pojechali
- No może, ale Matt ja teraz jestem w ciąży, a Madie ma szkołę.
- To dopiero wrzesień, a ty jesteś na początku ciąży spokojnie. Zresztą do Los Angeles to wcale nie tak daleko
- Matt to z dwa tysiące kilometrów. Muszę pogadać z Justinem
- Okej, ale tęsknisz za dziadkami? Oni za tobą tęsknią no i tak jak ja chcą poznać bliżej twojego męża- mówił - Ja poznałem i powiem ci, że jest okej, w sumie to go polubiłem nawet.
- Ja od razu go polubiłam, a to już tylko zakochiwałam się coraz bardziej każdego dnia- zarumieniłam się
- W kim się zakochiwałaś każdego dnia?- do pokoju wszedł Justin kręcąc kluczykami na palcu.
- W tobie misiek- powiesiłam mu ręce na szyi.
- Mm...Ja w tobie też kochanie

Matt już spał, a ja umyłam się na końcu, bo musiałam wszystko ogarnąć. Justin chciał to zrobić za mnie, ale się uparłam.
Kiedy skończyłam umyłam się i poszłam do sypialni. Justin leżał i patrzył w sufit, a kiedy mnie zobaczył odgarnął pościel i położyłam się obok niego.
- Justiś...muszę ci o czymś powiedzieć- zaczęłam 
- Coś z dzieckiem?
- Nie, nie, ale pojechalibyśmy do moich dziadków?
- Których?
- Tych w Los Angeles od strony taty- szepnęłam, a on podniósł się na rękach i spojrzał na mnie.
- To ponad dwa tysiące kilometrów, Alexi. To ciężka podróż, a ty jesteś w ciąży słońce. Nie lepiej, żeby dziadkowie przyjechali do nas?
- Oni są już starsi Justin, a my młodzi. Zresztą nic mi nie będzie, zapytam się pani doktor czy mogę pojechać. Bardzo bym chciała misiu- prosiłam
Ciężko westchnął i opadł na poduszkę.
- Okej, ale ja i tak jestem przeciwny ze względu na twój stan. Powinnaś się teraz oszczędzać i dbać o siebie oraz nasze maleństwo- tłumaczył.
Pocałowałam go w policzek.
- Matt mówił, że nie dawno u nich był i jakoś się trzymają. Oraz, że chcą ciebie bliżej poznać
- Byli na ślubie, to babcia Jen i dziadek Alaric, prawda?

- Tak to ci, to rodzice mojego taty dziadkowie Yall.
- Och Alexi...Jeżeli doktor pozwoli to pojedziemy ich zobaczyć. A przy okazji też moich to też w Los Angeles.
- Niech będzie. Babcia Lucy i dziadek Justin Wesley- szepnęłam.
- Zgadza się to rodzice mamy- powiedział i zaraz zasnęliśmy przytuleni.

Znalezione obrazy dla zapytania daniel sharman gif 
~*~
Heeejo!
Kto właśnie zaczął ferie?! 
O tak! To ja!
*taniec szczęścia*
Rozdział jest i pewnie przez te dwa tygodnie się jeszcze jakiś pojawi :D
Bo potem sorki, ale nie będę nic pisać. 
Mój mózg skupi się w książkach i będzie pochłaniał wiedzę. 
Why?
One objective!
Chce być wzorowa na koniec roku i zrobię wszystko, żeby ten czerwony pasek na świadectwie po pierwszej liceum mieć. Żeby mojemu braciszkowi micha opadła! Haha 
Dlatego też nie będę pisać i rozmyślać o facetach, którzy są beznadziejni. Do tego to tchórze. 
Tak jak mój były (i najlepszy przyjaciel) oraz jeden z 2 klasy, który od miesiąca się we mnie wpatruje, ale tyłka, żeby się odezwać to nie ruszy. Co prawda BFF znam bardzo długo i bardzo dobrze, jesteśmy bardzo blisko siebie, po zerwaniu trochę się oddaliliśmy, ale od jakiegoś czasu znowu jest jak wtedy zanim zaczęliśmy chodzić. No cóż...ale on jest takim tchórzem, że będzie się godził na wszystko co powiem, śpiewał mi o złamanym sercu, pomagał we wszystkim, siadał tak blisko, że prawie bym mogła na nim usiąść. Ale, że coś jest na rzeczy to nie powie. Potem znowu jest normalnie i nic takiego nie robi, i nawet w miarę jest ok jak mówię o tym ze szkoły. Ale jak powiem, że chcę, aby tam ten zagadał to tak pisze jakby zazdrosny był. No i weź tu zrozum faceta. Tchórz i tyle...Nwm czy on się boi, że go odrzucę i wybiorę kolesia, którego tylko znam z widzenia? To jest właśnie ich myślenie...On dla mnie zawsze będzie ważny i nadal nie przestałam czegoś do niego czuć, więc nie ma się czego bać. Nawet ten jego wybryk co zrobił jak byliśmy razem mu wybaczyłam mimo to, że mnie to przez dwa dni bolało. Inna na moim miejscu od razu by go wtedy rzuciła :/ 
A ten z 2 klasy też dobry...Będzie zaglądał, patrzył i tak już od miesiąca, ale nic nie powie, i nie zrobi. 
Koniec tego...haha 
Sorki rozpisałam się ;) 
Dzięki za komki!
Powiedzcie mi czy mam racje z moim BFF?
KOMENTUJCIE! 
Pozdrawiam i całuję Nataly :) :* 
 
















  



czwartek, 2 lutego 2017

Rozdział 44 Niemożliwe

Znalezione obrazy dla zapytania logan lerman gif 
Pół roku później...

Miesiąc po tym przykrym zdarzeniu zaczęłam pracować w firmie Justina. Rozmawialiśmy o tym, żeby lepiej razem nie pracować, bo razem w pracy i w domu? To trochę za dużo, ale po tym incydencie Justin powiedział, że mimo wszystko woli mnie mieć przy sobie. 
Ale ja jestem upartym człowiekiem, więc pracuje w innym zarządzie, który bezpośrednio nie podlega Justinowi, a Fabianowi, a dopiero mój braciszek Justinowi. Ale i tak muszę wykonywać polecenia obu choćby nie wiem co. 
Pracuje w takich samych godzinach jak Justin, a dzieci są podzielone. Madie w przedszkolu, a chłopcy u moich rodziców. Świetnie się dogadują ze swoją nie wiele starszą ciocią Emmą, więc nie ma z tym problemu. My sobie też jakoś razem pracując radzimy. Prosiłam Justa, żeby traktował mnie jak każdą inną pracownicę, ale ja widzę, że mam fory. 
Wzięłam wszystkie papiery z biurka i miałam je zanieść prosto do głównego szefa- Justina. 
Wyszłam ze swojego gabinetu i szłam z plikiem kartek przez cały hol.  
- O będzie się działo, pani Lynch idzie do szefa- zawołał Harry. 
Zaśmiałam się i odgarnęłam włosy. 
- No to teraz szef przez kilka godzin będzie zajęty- dodał Bob, a ja spojrzałam na nich znacząco. Od razu wlepili wzrok w swoje komputery, ale i tak po chwili już czułam ich wzrok na sobie.
Wreszcie doszłam do drzwi Justina i zapukałam. Usłyszałam klasyczne ''proszę'' kojącym głosem Justina. 
Uchyliłam drzwi i weszłam, a Justin podniósł głowę znad dokumentów i uśmiechnął się na mój widok.
- Cześć kochanie. Co tam dla mnie masz?
- Te dokumenty co Jessie mi dała
- Pokaż- podniósł się i przejrzał papiery. - A tak, tak. Już wiem. Alexi dobrze się czujesz?- spojrzał na mnie zmartwiony. 
- Tak, tak- skłamałam, bo było mi trochę słabo. I to już kilka dni z rzędu tak się robi. 
- Alexi jesteś strasznie blada...Może przyniosę ci wody, co?
- Nie, nie. Masz dużo pracy ja sama sobie przyniosę- powiedziałam i odprowadził mnie do drzwi. Ale za dobrze go znałam i wiedziałam, że stał przy drzwi i patrzył jak idę. 
Ostrożnie stąpałam po ziemi i jak się odwróciłam to widziałam Justina, który przeglądał jakieś papiery u jednej z pracownic, i kątem okna mnie obserwował. 
Wyciągnęłam dłoń po jednorazowy kubek i wtedy wszystko zamieniło się w czarną plamę i straciłam przytomność. 
***Oczami Justina***
Obserwowałem cały czas Alexi, bo wyglądała jak ściana albo nawet śnieg. Chwiała się na nogach jak szła, ale była uparta i nie chciałem się z nią jeszcze wykłócać, bo i tak była słaba. Dlatego ją puściłem samą, ale cały czas czuwałem. Kiedy podeszła do wodopoju to przestała się zachowywać normalnie i jak tylko zobaczyłem, że zaczęła osuwać pobiegłem do niej łapiąc ją w ostatniej chwili. 
Dlatego zamiast uderzyć głową o podłogę upadła prosto w moje ramiona. 
Przestraszyłem się i ułożyłem ją prosto na ziemi unosząc jej zgięte nogi. 
- Panie Harry proszę do mnie- zawołałem i kazałem mu trzymać nogi, a pani Lucy pilnować czy się budzi. Sam natomiast wyciągnąłem komórkę i zadzwoniłem na pogotowie. 
- Hallo? Chciałem prosić o karetkę na ulicę (jakąś tam), ponieważ moja żona straciła przytomność. 
Bałem się o moją żonkę, ale na szczęście minęło trzy minuty i odzyskała przytomność.  
- Co...co się stało?- zmarszczyła brwi i próbowała wstać, ale ją powstrzymałem. 
- Spokojnie kochanie, zemdlałaś i karetka już jedzie- zawiadomiłem ją. 
Znalezione obrazy dla zapytania ratownicy medyczni na sygnale- Zemdlałam? Jak to?
- Normalnie szłaś, szłaś i fik- odezwał się Harry, a ja zmroziłem go wzrokiem. 
- Jak się czujesz Alexi?
- Słabo...głowa mnie boli- skrzywiła się i wtedy zobaczyłem jak jeden z pracowników prowadzi ratowników medycznych w naszą stronę. 
- Witam państwa
- Dzień dobry, proszę tutaj- pokazałem na moją żonę. 
- Dzień dobry jestem Victor Walker* i jestem lekarzem, co się stało?- przedstawił się najstarszy z nich. 
- Moja żona była strasznie blada i koniecznie sama chciała iść po wodę. Po drodze zemdlała
- Dobrze rozumiem, a czy żona uderzyła głową i ziemię?
- Nie. Nie spuszczałem z niej wzroku i jak tylko zaczęła lecieć to ją złapałem
- Dobrze dziękuje. Jak się pani czuje?- zapytał lekarz
- Lepiej, ale dalej mi słabo 
- Martina zmierz pani ciśnienie
- Dobrze doktorze
- Jak się pani nazywa?- zapytał młody ratownik, a ratowniczka wzięła rękę mojej żony i badała jej ciśnienie. 
- Alexandra Lynch- wymamrotała moja żona
- Bardzo ładne imię- powiedział młody ratownik w dłuższych ciemnych włosach. 
- Doktorze 100/60 
- To niskie...Kręci się pani w głowie?
- Trochę i...- złapała się za usta - Niedobrze mi- wymamrotała i chciała wstać, ale zachwiała się, więc ją złapałem. 
- Martinka idź z panią do łazienki- poleciał doktor. Młoda ratowniczka poszła z Alexi do łazienki, a ratownik spojrzał na lekarza. 
- Doktorze ja bym obstawiał, że...
- Wiem Peter, też tak sądzę- obaj spojrzeli na mnie, a ja zmarszczyłem brwi. 
- Co się dzieje? Wiedzą panowie co jej jest?
- Jak długo występują u żony te objawy?- zwrócił się do mnie Peter. 
- Od kilku dni jest taka blada, ale nic nie mówiła- odpowiedziałem. 
- Mają państwo dzieci?- zapytał lekarz karetki. 
- Tak, a co to ma do rzeczy?- byłem zdezorientowany. 
- Ile?
- Trójkę, córkę i dwóch synów bliźniaków- odpowiedziałem za jednym zamachem. 
- Panie doktorze jesteśmy- Martina przyprowadziła moją ukochaną. 
- Dobrze Martina...Jak się pani czuje?- posadzili moją żonę na krześle i Peter dał jej jakiś lek oraz wodę do popicia. 
- Trochę lepiej, ale dalej kiepsko- napiła się
- Wymiotowała pani wcześniej?
- Od dwóch dni- mruknęła
- Co? Alexi czemu mi nic nie powiedziałaś?- oburzyłem się
- Nie chciałam, żebyś się martwił Justin
- Kochanie- kucnąłem przy niej i złapałem za rękę. 
- No dobrze...Muszę jeszcze zapytać kiedy pani ostatnio miesiączkowała?
Podniosłem głowę zdziwiony i zmarszczyłem brwi.
- W zeszłym miesiącu, ale w tym nie- odrzekła. Peter spojrzał na lekarza i pokiwali głowami tak samo zrobił z Martiną. 
- Co się dzieje?- dopytałem. 
- Zabieramy pana żonę panie Justinie do szpitala na badania- oznajmił Peter i wstał podając rękę mojej żonie. Z drugiej strony wzięła ją ratowniczka i wyszli, ale ja zatrzymałem jeszcze lekarza. 
- Pojadę za wami, a coś podejrzewacie?
- Jeśli nasze podejrzenia się sprawdzą to znowu będzie pan tatą- oznajmił i poszedł, a ja zamarłem. 
- Przekażcie Fabianowi Yall, żeby zajął się moimi sprawami w gabinecie dopóki nie wrócę- krzyknąłem biorąc kluczyki i wybiegłem z pracy prosto do samochodu. 
Całą drogę jechałem za karetką, którą prowadził Peter i pod szpitalem wybiegłem prosto do budynku. 
Odnalazłem ratowników, ale tylko dwóch. Tych młodych Martinę i Petera, którzy szli uśmiechnięci obok siebie rozmawiając. 
- Gdzie Alexi?- wpadłem niechcący na Petera. 
- Wo! Panie Justinie spokojnie, pana żona jest za tymi drzwiami- uśmiechnął się młodzieniec. 
- Dziękuje- rzekłem zadyszany i pobiegłem tam, ale słyszałem jak ten chłopak powiedział ,,ale on jest przestraszony'' ,,widać, że ją bardzo kocha'' odpowiedziała mu ta dziewczyna. Uśmiechnąłem się pod nosem i wparowałem do sali. 
Lekarz z karetki właśnie wychodził, a Alexi leżała na łóżku badana przez innych lekarzy.
Niestety, ale musiałem stać przed drzwiami i kiedy wreszcie lekarz wyszedł serce waliło mi jak młotem. Bałem się, że Alexi naprawdę jest w ciąży. Nie planowaliśmy już raczej więcej dzieci, bo trójka to i tak było dużo roboty, a tu co nagle kolejne?
- Pan Justin Lynch, tak?
- Tak
- Pańska żona już się lepiej czuje, ale musimy zrobić jej USG. Czy chce pan być przy badaniu?
- Eee...tak pewnie
- To zapraszam

W gabinecie był ginekolog, który już czekał. Pielęgniarka położyła Alexi na łóżku, a ja stanął obok niej naprzeciwko lekarza. 
Doktor przyłożył urządzenie i spojrzał na monitor. Wiele razy byłem przy takim badaniu, więc i ja spojrzałem na monitor i zrobiłem wielkie oczy. 

Znalezione obrazy dla zapytania usg pierwszy miesiąc
To samo było przy Madie i chłopakach, ale przy chłopakach były dwa. Czyli to prawda...
Alexi jest w ciąży...
- Lekarze mieli racje...Jest pani w ciąży, gratuluję państwu- powiedział
- Który to tydzień?- szepnęła Alexi.
- Koniec czwartego- odpowiedział - W sumie to z wyników krwi widać, że jest pani w ciąży. Podwyższone HCL wszystko mówi- odrzekł.
Alexi jeszcze została na rozmowę, a ja wyszedłem z gabinetu. Poczułem jak nogi mi się uginają i jak na coś upadam.

Otworzyłem oczy i pierwsze co zobaczyłem to twarz tego młodego ratownika Petera.
- Nic panu nie jest panie Justinie?- zapytał
- Widziałem je- wymamrotałem
- Kogo?- dopytał
- Moje dziecko- mruknąłem.
- Czyli jednak...No to gratuluję panu. Ale przecież pan już ma dzieci to czemu pan zemdlał?
- Bo...odwykłem od tego widoku- usiadłem i uśmiechnąłem się.
- Ile lat mają pańskie dzieci?
- Córka ma 6 lat i chodzi już do szkoły, a synowie Christopher i Cody skończyli 3 latka
- No to akurat na kolejne dziecko
- Ale wie pan...Alexi chciała iść do pracy i wreszcie poszła to znowu pójdzie na zwolnienie i kolejne trzy lata będzie siedziała w domu. Kocham ją nad życie, ale wie pan ja nie wiem czy ja wytrzymam te jej wybuchy złości od tego siedzenia w domu- załamałem się
- Oj panie Justinie wytrzymał pan już tyle lat to i teraz pan da radę. A jak pan ją kocha to daruje jej pan to.
- Ma pan dzieci?
- Nie
- A żonę?
- Nie
- To co pan wie- spojrzałem na zegarek i zrobiłem wielkie oczy. Była już 13.15 i Madie kończyła lekcje. Posłaliśmy ją jako sześciolatka do szkoły, bo świetnie sobie radziła w przedszkolu i jej wychowawczyni nam to poleciła. Zresztą to też było nam na rękę, więc poszła i już kilka tygodni chodzi do szkoły. Radzi sobie moja księżniczka mała i jestem z niej dumny. A dopiero co się urodziła, a już do szkoły chodzi, uczennica moja kochana.
- Jejku! Przepraszam, ale muszę jechać po córkę do szkoły i chłopców też odebrać z przedszkola- zerwałem się na równe nogi.
- Ale dobrze się pan już czuje, żeby prowadzić samochód?
- Tak, tak. No muszę dać radę. Odbiorę ich i przyjadę po żonę
- Ale z dziećmi nie można na oddział wchodzić
- Wiem podrzucę ich do rodziców. Do widzenia, powie pan mojej żonie?
- Tak powiem, do widzenia

Stanąłem przed szkołą i wszedłem do budynku. Chodziłem do tej szkoły jak byłem mały i wszystko mi się przypomniało. Jak się z Kathy bawiliśmy na tym placu zabaw, a teraz przyszedłem tutaj jako ojciec Madie. Zmieniło się, ja ożeniłem się z Alexi i mamy dzieci, a Kathy za miesiąc wychodzi za Percy' ego. Mieli małe problemy z tym ślubem, ale wreszcie się pobierają. Jesteśmy nawet ich świadkami, ale skoro Alexi jest w ciąży to się aż tak bardzo nie pobawimy.
Wszedłem do budynku i oczywiście wielki szum i tłum. Odnalazłem klasę mojej księżniczki i wszedłem do środka.
- Dzień dobry. Ja po Madie- zgłosiłem się do jej wychowawczyni.
- Dzień dobry...pan jest za pewne tatą Madie- rzekła nauczycielka. Do tej pory zawsze Alexi odbierała małą, a ja chłopaków.
- Tak, Justin Lynch
- Tata! Wreszcie!- pisnęła Madie
- Przepraszam skarbie za spóźnienie, zagapiłem się. Chodź, bo jeszcze musimy chłopaków odebrać- powiedziałem i wziąłem jej plecak.
Wyszliśmy i pojechali od razu po jej braci, a już po chwili staliśmy pod domem moich teściów.
- Justin?
- Hej mamo. Zostawiam wam dzieciaki i wrócę po nie potem. Teraz nie mam czasu, cześć i dzięki!- krzyknąłem w biegu i wsiadłem do samochodu odjeżdżając z piskiem opon w stronę szpitala.


 Znalezione obrazy dla zapytania daniel sharman gif 
~*~
Niesamowity zwrot akcji!
Hej tak wgl xddd
Od razu mówię teenwolfa jeszcze nie oglądałam (jeszcze) mam fanki w klasie i ciągle o tym słucham. A Daniela znam z watt z super opowiadania ''złamaliśmy zasady'' oraz jego drugiej część ''znam cię''. 
Dzięki za komki!
Komentujcie dalej!
Kto czyta to skomentuj BŁAGAM!
Pozdrawiam i całuję Nataly :) :* 












* prawdziwe imię i nazwisko to Wiktor Banach z serialu ''Na sygnale'', wybaczcie, ale przypadkowo raz zobaczyłam ten serial jak leciał, a mi się bardzo podobają takie mundury, więc zaczęłam to oglądać głównie dlatego :D i jak tutaj miała przyjechać karetka to musiałam ich wstawić <3 Jak wybierałam szkołę średnią to chciałam dać liceum medyczne (jest w moim mieście taki profil) jako drugą opcję, ale...mnie zwykłe pobieranie krwi doprowadza prawie do omdlenia, więc...niestety :( ale mój przyjaciel jest w tej klasie i ma mundur :D